Blog Karoliny
Wielokrotnie spotkałam się z opinią, szczególnie wśród Polaków, że Amerykanie to idioci. Najbardziej rażące jest to, że często są to słowa wypowiadane przez osoby, które nigdy nie były w Stanach. Spotkałam się również z taką opinią wśród Polaków od lat mieszkających w USA.
Aż mnie ciarki przechodzą, jak można tak generalizować! Jestem przekonana, że w Ameryce jest dokładnie tak samo, jak w każdym innym narodzie: nie brakuje mało inteligentnych i średnio bystrych, czy po prostu – idiotów. Ale czy stanowią oni o charakterystyce narodu?
Lato i wczesna jesień to sezon ślubów, sukien, kwiatów, limuzyn. Doskonały czas na zawarcie związku małżeńskiego. A jednak często zdarza się tak, że zbytniej koncentracji na przyjęciu weselnym i sukience nie towarzyszy refleksja na temat tego, jakie ma być to nasze wspólne życie.
Jest wiele przesądów związanych z dniem ślubu, ubraniem, butami, gośćmi itp. I dobrze, bo to rzeczywiście jest bardzo ważny dzień dla tych dwojga, którzy zdecydowali się resztę życia spędzić razem. Powinien być uroczysty.
Pamiętacie jeszcze piosenkę piosenkę śpiewaną przez Kasię Sobczyk „Trzynastego”? Moja mama zawsze mi powtarzała: „Kasia Sobczyk nam go wyśpiewała”, mając na myśli pamiętny 13 grudnia 1981 roku („trzynastego, nawet w grudniu jest wiosna”), choć zima tamtego roku była siarczysta. Ale nie o tym wydarzeniu chciałam pisać. Choć jest to szczególnie tragiczna data w historii Polski.
Bo sam 13-ty, w ogóle to nic wielkiego. Ale trzynasty i piątek!
Zdanie Reja przypomina mi się zawsze w polskich sklepach w USA. Przyjeżdżając tutaj większość z nas zna, choć trochę, język angielski. Mimo tego jednak, ile razy zetknęliście się z pytaniem w polskim sklepie spożywczym „czy Pani/Pan otrzymuje?”Co otrzymuje? Nagrodę? Czy ta Pani za ladą nie mówiąc jeszcze dobrze po angielsku, zapomniała jak można to powiedzieć po polsku? Nóż się w kieszeni otwiera, mam nadzieję, że nie tylko w mojej…
Każdy z nas ma lepsze i gorsze okresy w życiu, każdy czasami płacze… Fajnie, gdy tych lepszych momentów jest więcej, ale co się dzieje, kiedy cały świat wali nam się na głowę. Co robić? Topić smutki w alkoholu albo w innych używkach? A może otrząsnąć się i spojrzeć na swoją sytuację z innej strony, wyjechać, pomyśleć i nabrać dystansu. Poradzić się kogoś, ale kogo? Często w takich sytuacjach szukamy porady, ale nie zawsze osoby, którą dobrze znamy.
Zdarzają się takie wieczory, kiedy dostajesz telefon w środku nocy i słyszysz płacz: „on się wyprowadził” i Bóg mi świadkiem, chcę pomoc. Ale jak? Z boku wszystko wygląda inaczej, czasami widzi się rzeczy takie, których osoba najbardziej zainteresowana nie dostrzega. Ala jak możesz pomóc przez ocean? Porozmawiać! To najlepiej sprawdzająca się terapia.
Każdy potrzebuje naładować akumulatory. Czy da się żyć bez urlopu,wakacji? OK, da się, ale rok, dwa nie więcej. Na pewno są ludzie, którzy miewają wakacje co pół roku, na pewno są też tacy, którzy nie mają ich wcale. Bo trzeba zapłacić za dom, bo trzeba spłacić karty kredytowe. Ale czy po urlopie,w luksusowym hotelu na Karaibach, czy po kilkudniowym wypadzie pod namiot do Michigan, nie czujemy się lepiej?
Nakarmimy oczy pięknymi widokami, dusze odpoczynkiem, ciało przyjemnościami doczesnymi i chyba wystarczy.
Przeprowadzając się każdy z nas ma nadzieję na zmiany, zmiany na lepsze. Szczególnie gdy przeprowadzamy się do innego miasta, a tym bardziej kraju. Przyjeżdżając tutaj, do USA, każdemu śni się ”american dream” nawet jeśli traktujemy pobyt tutaj jako tymczasowy. Każdy ma nadzieję na lepsze jutro, chociaż rzeczywistość bywa czasami brutalna i obdziera nas ze snów.
Czego spodziewaliśmy się lądując w obcym kraju czy tego, że każdy będzie miły i uprzejmy? Że będziemy borykać się ciągle z barierą językowa i kulturową?
Co to znaczy być we własnym kraju? Znać język, znać sąsiadów, potrafić załatwić sprawy urzędowe, ale także mieć przyjaciół, znajomych, rodzinę, korzenie. I właśnie dlatego, że w obcym kraju rzadko kiedy spotykamy ludzi, z którymi chodziliśmy do szkoły podstawowej ,tych od – “ Renata pracuje na poczcie, a Grzesiek w urzędzie”.




















