Kopiuj, wklej. Te dwa skróty klawiatury zna prawie każdy. Pomagają one zaoszczędzić czas i pieniądze. W ciągu krótkiej chwili zamieniają one długie godziny pracy innych na nasze wklejone przemyślenia. Kopiowanie jest szybkie, proste i przeważnie skuteczne. Kopiowanie jest cool. Kopiowanie jest w modzie. Skopiuj mnie, a staniesz się ulubieńcem frustratów.
Oprócz kopiowania tekstów zdarza się, że niektórzy kopiują siebie nawzajem. Polski Bratt Pitt, polska Angielina Jolie czy polska Rihanna, to tylko przykłady skrótu ctrl c, ctrl v na polskim rynku. Znacznie na większą skalę kopiuje się telewizyjne programy. Po wykupieniu licencji można cieszyć się sprawdzoną już oglądalnością, a przy okazji wykreować siebie i ludzi biorących w programie udział. Rynek nad Wisłą cieszy się więc osobami, które ślizgają się na lodowisku, tańczą na parkiecie, czy po prostu zastanawiają się jak inni śpiewają. Do wyboru, do koloru.
Kopiowanie przynosi też ogromne zyski. Najlepiej wiedzą o tym Chińczycy, którzy swoimi podróbkami zalali chyba każdy rynek na świecie. Dzisiaj ten kraj jest potęgą z którą każdy musi się liczyć, a wierny naród chiński wciąż kopiuje. Mam jednak wrażenie, że wszyscy dzisiaj jesteśmy Chińczykami. Nawet my, zwykli śmiertelnicy, którzy nie wykupili jeszcze licencji telewizyjnej na kolejną edycję Tańca z Gwiazdami, gdzie tancerze są już bardziej popularni od gwiazd. My, kopiujemy style, zachowania i zwyczaje. Planking, owling i inne facebookowe fantazje powtarzają się na całym świecie. Miliony zdjęć ludzi w takiej samej pozycji jest jak kopia tyłka z kserokopiarki – każda wygląda tak samo.
Idąc śladami innych zajdziesz tylko tam, gdzie oni. To zdanie jak ulał pasuje do naszych obecnych KOP(n)IĘtych czasów. Po co głowić się nad czymś, czego nie ma, skoro można wykorzystać to, co jest i dostosować to do naszych potrzeb. Proste. Jednak ja zawsze ceniłem kreatywność. Na tym świecie w którym wszystko zostało już spisane i wszystko zaśpiewane zawsze będę bił brawo tym, którzy szukają czegoś nowego. Chylę czoła tym, co idą pod prąd. Jeżeli będę mógł to uścisnąłbym im dłoń i cicho szepnął do ucha „Nie jesteś Chińczykiem.”
Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka.
Copyright ©2012 4 NEWS MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.




Wykop!




5 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
jeszcze mozna by wspomniec o tandetnych pirackich plytach polskich wykonawcow sprzedawanych w kazdym niemalze polonijnym sklpie ( tego cyba chinczycy nie robia) , jak i rowniez tumanow bez szkoly co nauczyli sie ctrl c ctrl v i zamiast cos od siebie napisac robia pare magicznych klikow i juz maja post gotowy. Oni zazwyczaj albo sa “ciekawi” albo “obserwuja”
A czarus nieustannie i niezmordowanie caly czas glupawy
Kopiuj, wklej. Te dwa skróty klawiatury zna prawie każdy. Pomagają one zaoszczędzić czas i pieniądze. W ciągu krótkiej chwili zamieniają one długie godziny pracy innych na nasze wklejone przemyślenia. Kopiowanie jest szybkie, proste i przeważnie skuteczne. Kopiowanie jest cool. Kopiowanie jest w modzie. Skopiuj mnie, a staniesz się ulubieńcem frustratów.
Oprócz kopiowania tekstów zdarza się, że niektórzy kopiują siebie nawzajem. Polski Bratt Pitt, polska Angielina Jolie czy polska Rihanna, to tylko przykłady skrótu ctrl c, ctrl v na polskim rynku. Znacznie na większą skalę kopiuje się telewizyjne programy. Po wykupieniu licencji można cieszyć się sprawdzoną już oglądalnością, a przy okazji wykreować siebie i ludzi biorących w programie udział. Rynek nad Wisłą cieszy się więc osobami, które ślizgają się na lodowisku, tańczą na parkiecie, czy po prostu zastanawiają się jak inni śpiewają. Do wyboru, do koloru.
Kopiowanie przynosi też ogromne zyski. Najlepiej wiedzą o tym Chińczycy, którzy swoimi podróbkami zalali chyba każdy rynek na świecie. Dzisiaj ten kraj jest potęgą z którą każdy musi się liczyć, a wierny naród chiński wciąż kopiuje. Mam jednak wrażenie, że wszyscy dzisiaj jesteśmy Chińczykami. Nawet my, zwykli śmiertelnicy, którzy nie wykupili jeszcze licencji telewizyjnej na kolejną edycję Tańca z Gwiazdami, gdzie tancerze są już bardziej popularni od gwiazd. My, kopiujemy style, zachowania i zwyczaje. Planking, owling i inne facebookowe fantazje powtarzają się na całym świecie. Miliony zdjęć ludzi w takiej samej pozycji jest jak kopia tyłka z kserokopiarki – każda wygląda tak samo.
Idąc śladami innych zajdziesz tylko tam, gdzie oni. To zdanie jak ulał pasuje do naszych obecnych KOP(n)IĘtych czasów. Po co głowić się nad czymś, czego nie ma, skoro można wykorzystać to, co jest i dostosować to do naszych potrzeb. Proste. Jednak ja zawsze ceniłem kreatywność. Na tym świecie w którym wszystko zostało już spisane i wszystko zaśpiewane zawsze będę bił brawo tym, którzy szukają czegoś nowego. Chylę czoła tym, co idą pod prąd. Jeżeli będę mógł to uścisnąłbym im dłoń i cicho szepnął do ucha „Nie jesteś Chińczykiem.”
Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka.
Nigdy tego w taki sposob nie robilem, nawet nie wiedzialem ze tak mozna i widze ze dziala.
i po temacie, ctrl + x, ?
POWODZENIA !!!!!!!
“Jednak ja zawsze ceniłem kreatywność.” Jakoś nie widać tej kreatywności u “absolwenta dziennikarstwa” Muskały Rafała. Nic polotu, żadnego pomysłu na ciekawy tekst, a do tego błędy…
No cóż, takich mamy “dziennikarzy”, jakich zatrudnia strona Informacje USA. Jak mawiali starożytni Rosjanie: “Jaki portal, tacy dziennikarze”, chociaż to powiedzenie w tym przypadku działa w obie strony: “jacy dziennikarze taki portal”. nie, żebym nie lubił Mustafy Rafała, albo Informacji USA, co to, to nie. Chodzi mi tylko o to, aby poważnie traktować Czytelników, podawać rzeczowe i prawdziwe informacje, a nie zapełniać przestrzeń bzdurnymi przemyśleniami. Sam temat warty jest uwagi, ale sposób, w jakim przedstawiony jest w powyższym tekście woła o pomstę do nieba.