Nauczyciele w Arizonie nie mają łatwo. Jeszcze za czasów prezydentury Gerorge’a W. Busha wprowadzono monitoring ich prawidłowej wymowy. “Akcentowa policja” do niedawna jeszcze odwiedzała poszczególne szkoły i jeśli uznała, że dany nauczyciel ma zbyt silny akcent, wystawiała mu wilczy bilet. Nie mógł uczyć języka angielskiego.
Federalne dochodzenie w sprawie ewentualnego naruszenia praw obywatelskich zmusiło władze stanu do zmiany polityki wobec nauczycieli.
Wraz z rozpoczęciem przed ponad dziesięcioma laty programu “ No Child Left Behind Act” wprowadzono przepis mówiący o tym, że tylko nauczyciele mówiący płynnie po angielsku mogą pracować z dziećmi uczącymi się angielskiego. W ślad za tym, do szkół w Arizonie ruszyli więc wizytatorzy weryfikujący angielski pedagogów.
Andrew LeFevre, rzecznik prasowy stanowego Departamentu Edukacji tłumaczy, że: “od początku chodziło jedynie o wyłapanie nieprawidłowego używania języka oraz złej jego wymowy (…) Jest niezwykle ważne, by nauczyciele byli wzorem jeśli chodzi o język”. Okazało się jednak, że nadgorliwość urzędnicza poszła dalej, niż tylko sprawdzanie poprawności językowej.
Dochodzenie federalne ujawniło, że dochodziło do upomnień nauczycieli, którzy wymawiali “the” jak “da,” “another” jak “anuder” i “lives here” jak “leeves here.” Pedagodzy, których angielski znamionował silny akcent nie byli wprawdzie zwalniani, ale dystrykty szkolne ich zatrudniające zostały były obligowane do pracy nad poprawą wymowy ich kadry, nawet w sytuacjach, kiedy nauczyciele przeszli wcześniejszą wewnętrzną weryfikację znajomości języka angielskiego.
“To dyskryminacja” – twierdzi prawniczka Araceli Martinez-Olguin z San Francisco reprezentująca nauczycielkę Guadalupe V. Aguayo z jednej ze szkół podstawowych z Phoenix, którą zakwalifikowano do poprawy wymowy i pracy nad pozbyciem się latynoskiego akcentu.
Dystrykt zatrudnił nawet specjalistę w tej dziedzinie. Z dwunastoma nauczycielami z Creighton Elementary School District z pracował Andy Krieger z Kanady, zajmujący się poprawą wymowy aktorów i biznesmanów z całego świata. Według niego wszyscy pedagodzy, którzy trafili pod jego skrzydła potrzebowali wskazówek. “Jeśli 10 uznamy za najgorszą ocenę, większość z nich zakwalifikowałem pomiędzy 7 a 8, a jednego nawet na 10″ – mówi Krieger i dodaje, że tylko u paru zauważył znaczący postęp.
Podczas, gdy kwalifikacje nauczycieli mówiących po angielsku z silnym akcentem najcześciej nie pozostawiają żadnych wątpliwości, trudno odmówić racji uczniom, którzy twierdzą, że dzieci powinny koncentrować się na materiale, a nie na tłumaczeniu sobie, co mówi do nich nauczyciel.
Arizona na czas trwającego dochodzenia zawiesiła monitoring akcentu zatrudnianych w publicznych szkołach nauczycieli, choć zakusy są takie, by pójść z tym dalej. Szef komórki odpowiedzialnej za poprawność językową z departamentu edukacji w Arizonie, John Huppenthal chce wewnątrzstanowego prawa pozwalającego na wyłapywanie kadry nauczycielskiej mówiącej po angielsku z ciężkim akcentem.
Małgorzata Błaszczuk
Zobacz także: Barack Obama pomoże latynoskim uczniom
Waszyngton zwalnia nauczycieli. Bardzo słaby poziom uczniów
Copyright ©2012 4 NEWS MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.




Wykop!




25 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
Kiedy uslyszymy o czystej rasie aryjskiej?
a jakie podejscie maja do murzynskich nauczycieli i ich zabawnego akcentu?
Nie bardzo rozumiem… moje dziecko chodzilo do publicznej szkoly od szostej klasy (wczesniej w Polsce), ze wzgledu, ze nie mieszkalam w polskiej dzielnicy. Byl jedynym “bialym”, potem pojawila sie Chinka, ktora tez byla biala. I kiedys w Brooklyn Tech juz, nauczyciel wskazal na Niego, ze niemozliwe, ze jest emigrantem, bo nie mial zadnego akcentu…Moze masz na mysli przybyszow z Ameryki Srodkowej,ktorzy wygladaja jak Afrykanie, ktorzy przybyli do USA ze znajomoscia angielskiego, nie amerykanskiego ? Mieszkam w dzielnicy typowo murzynskiej i jest znacznie poprawniejszy niz w polskich dzielnicach. Kiedys nawet bylam na spotkaniu dla Polonii w polonijnej gazecie, gdzie pani uzywala jezyka angielskiego w zwyczajnym pytaniu skierowanym do mnie,,, i ktorego nie zrozumialam, dzieki akcentowi. Ja nie znam “gornolotnie” angielskiego, ale nie pracuje wsrod polonii i nie mam problemu w zrozumieniu angielskiego w wydaniu amerykanskim na Manhattanie.
ali co ty probujesz napisac- e murzyni nie maja akcentu czy probujesz wyzalic sie ze mieszkasz w typowo murynskiej okolicy i jedynym pocieszeniem jest to ze polonijna dzielnica ma gorszy akcent?
swoja droga nie ma wytlumaczenia na zamieszkiwanie na murzynowie. po prostu nie ma.
jezu jeszcze puscic dieciaka do szkoly gdzie tylko ono jest biale…fajnie sie czulas beda w tym czasie w pracy?
Zle sie czulam jak puscilam dziecko do sobotniej polonijnej szkolki przy polsko-amerykanskim kosciele… zaplacilam za rok, a byl tylko raz…w porze obiadowej puszczeni samopas na ulice. Uczenie na poziomie przedszkola, karanie cielesne mniejszych maluchow. Nauczycielka byla bezradna czego ma uczyc osobe po czterech klasach z Polski…
Okolica byla wlosko-niemiecka, ale starej generacji. Dobrze sie czulam w pracy bo dziecko bylo wlasciwie dopilnowane, nauczyciele byli niesamowici,profesjonalnie przygotowali go i nadrobili jego braki, by mogl ubiegac sie do najlepszych publicznych szkol. Dostal sie na Bronks, czyli drugiej najlepszej w NY, lecz ja zdecydowalam by wybral trzecia wowczas najlepsza na Brooklynie… I to byla zasluga nauczycieli tych wlasnie od murzynkow bambo. To oni w siodmej klasie dali mu dodatkowy jezyk obcy bo bez tego majac najlepsze wyniki nie mogles byc wciagniety na liste najlepszych szkol bez egzaminu. A Polacy ..kiedy dziecko mialo egzamin nie wypuscili mnie z pracy bym mogla go na egzamin zawiesc i odebrac. Mieszkanie na “murzynowie” tez zdobylam bo polacy e czasie sesji egzaminacyjnej urzadzili komedie usuniecia nas z mieszkania, z ktorego ustapilam, bo wazniejszy byl dyplom szkoly niz zuzywanie zdrowia i czasu na sady, choc bylo to ewidentne swinstwo z ziejacych zazdroscia rozrastajacej sie polonijnej spolecznosci, ktora smiala sie, ze dzieci maja pracowac, a nie ksztalcic..no jak samotna matka mogla dawac zly przyklad, ze mozna ksztalcic dzieci a nie gnac do pracy by kupowac domy…Tutaj, kazde dziecko, ktore chce sie uczyc naprawde jest otoczone opieka przez amerykanskich nauczycieli…Na murzynowie, nikt mi sie stoi przed furtka i nie proponuje seksu trzymajac wlasne dziecko na rekach, co przezylam na Ridgwood. Dziadek na ulicy, wlasciciel kamienicy i funeral home nie stoi okrakiem i nie proponuje mi ze scyzorykiem w reku , ze musze seks dac bo on mnie i dziecko na proch zetrze….Jeslis samotny rodzic to rylko tam, gdzie jest respektowane prawo, a w ” oazach gettach” mozesz sie czuc jak na dawnych polskich wsiach zabitych dechami lat pietnascie wstecz, bo nie bylo internetu, kamer, a telefon do Polski piec dolarow za dziesiec minut…Najgorszy czas, to czas pracy wsrod rodakow, niby slodko,lecz bardzo gorzko… Normalnosc to tam gdzie nie ma kumoterstwa i juz…
Ali i co bylo dalej z dziadkiem przy furtce?Czy zglosilas go na milicje?
Tak..sprobuj bez swiadkow, bez kamery jak kiedys ? Zglosic kiedys dziadka
to by Ci grupowo kaftan bezpieczenstwa nalozyli..i tak mi srali do mozgu, az wybralam sie do psychiatry by klepki pozbierac
Niestety doktor orzekl tylko presje otoczenia zbyt ciasna…
Dlatego nowojorczycy kochaja Steva Jobs…kochane pudeleczka magiczne Ipony i Ipady…
i numer 311 burmistrza NY.
Praca wsrod rodakow..
Znajomy zalatwia prace, pracuje dwa dni, po dwoch dniach znajomy zaprasza na miasto na kawe i przedstawia bosa ktory mi prace u siebie dal. rozmowa kulturalna, pada propozycja pojscia na Driggs, odmawiam, bo nie jestem zwolennikiem imprez, choc nie bylam odludkiem, kulturalne rozstanie i nocny telefon, ze pracy od jutra nie ma bo DEP zrobilo kontrole i praca zatrzymana…I tak wkolo panie Macieju, czego od “Murzynow” nie trafilo mnie, ani od osob na stanowiskach…
Ale nie dziwie sie Polakom, bo przyklad idzie od rodzicow..i jesli rodzic kradnie zielona karte swemu dziecku, ciaga go po sadach, zmienia miasta by nie placic siedemdziesieciu dolarow alimentow, zarzadanych jako blokada na ustawiczne jego skladanie pozwow sadowych to jak spolecznosc lokalna ma sobie w kpinach nie folgowac… Nigdy nie moglam pojac jak wlasny rodzic po studiach moze byc toksyczny dla dziecka, ktory nawet przez obcych byl lubiany…Rozumialam kiedys, ze pije ktos, brak edukacji..ale niepijacy , z dobrego domu i po wyzszej szkole a robil wszystko by eks dokuczyc..wiec naprawde spolecznosc jest tylko odzwierciedleniem jak rodzic dziecko traktuje, zwiozl, by miec tylko numery do rozliczen i dlatego fura zlosci, bo baba nie dala sie okladac ? jak uslyszala o skradzeniu zielonych kart … Z madrym mozna zgubic, z glupim nawet w ameryce sie blakasz i wariujesz …
hmmm, mozecie mi polecic jakas fajna okolice na murzynowie do zamieszkania?
Tak …Bronx..prestizowe high school…Wavecrest Management
2554 Creston Avenue, Bronx, NY 10468-4656
(718) 733-1495
cotage grove i 79
ulica State od powiedzmy 35th do 95th w stone poludniowa w Chicago, bardzo przyjemna okolica, nawet policja w nocy tam nie zaglada.od czasu do czasu przejezdzam tamtedy, bardzo fajni ludzie sie tam kreca i jacy chetni do pomocy.a dzieci sa tak madre i wyksztalcone ze w ogole do szkoly nie potrzebuja chodzic, bo w godz szkolnych powinni byc w szkole, a ja ich na ulicy widze.
ali, widze ze masz jakis uraz do rodakow i wszystkiego co z polonia zwiazane.jakbym sie wczoraj urodzil lub przedwczoraj prylecial do usa to moze bym kupil te twoje historyjki, jednak za duzy chlopiec juz jestem…dla mnie osoba ktora funduje sobie i swojej rodzinie zycie na murzynowie wysylajac dzieci do czarnej szkoly juz nizej upasc nie moze. po prostu nie moze. moge zrozumiec dziewczyne ktora nie majac na studia szuka sponsora, ale dorosli ludzie ktorzy kierujac sie checia uciulania paru wiecej dudkow ( bo o to tylko chodzi) tworza rodzinny dom wsrod amerykanskich murzynow nie maja zadnego usprawiedliwienia. I cokolwiek jakkolwiek napiszesz o polonii chinczykach czy tajach ktorzy zrobili ci rezkome przykrosci nie przycmisz tego. dla mnie dno.
p.s
twoj maz podziela twoje upodobania do czarnych terenow ?no chyba ze on jest tamtejszym tubylcem to wyjasnia wiele.
plecam link http://projects.nytimes.com/census/2010/explorer?ref=us
Nie nie mam urazu…
Opowiadaj bajeczki… Ja rozwod wzielam, kiedy malzonek ukradl zielone karty i kazal wracac do Polski bo uwazal, ze dwumiesieczna znajomosc USA mi i dziecku starczy.. Rozwod wzielam by moc sponsorowac dziecko na obywatelstwo przed jego ukonczeniem pelnoletnosci. Bedac zona, nie moze kobieta przekazac obywatelstwa dla dziecja, musi to zrobic mezczyzna…. Czyli zona moze byc obywatelem, ale pozostajac w malzenstwie musi czekac na laske meza by ich dzieci mogly jako niepelnoletnie zostac obywatelem… Murzyn..hmmm..moze to dobra mysl, sprobowac jak to smakuje 
Dziesiec lat celibatu to moze bialego wystrasztc, Dzieki Charlie…poszukam jakiego pastora ciemnoskorego jakby co
Kiedys mialam sen, w 2001, ze jesli wytrzymam lat dziewiec w celibacie to swiat bedzie rozmawial za pomoca gazety…itp…
tylko nie z murzynem, nie rob z siebie poleczki.
@ KLIM….
No dobrze…czyli wg receptury nowojorskiej..raz dziewczynka, raz chlopaczek…
nie, w zyciu za taka receptura nie przepadam,znajdz normalenego Polaka.
..ale po co.>>>..wystarczy, ze musze ich omijac, od czasu przypominajac, ze odgryze jakby co ….. Co daje seks ? satysfakcje czego ? sprobuj wegetarianina od urodzenia zgwalcic miesna potrawa…
Ali, nie rozumiem watku o wegetarianinie,moze dlatego ze sam nim jestem.
jestes szczesciarzem jesli tylko tego nie rozumiesz…:-)
cotage grove to siec mieszkaniowa miedzystanowa, a wacecrest to siec nowojorska i chyba New Rochelle…osiedla tanie i teren strzezony, wymagany dochod lecz moze byc dochod dodatkowej osoby , chocby siostry jako rekojmi….