Sześć miesięcy temu prezydent Barack Obama wezwał libijskiego przywόdcę Muammara Kadafiego do ustąpienia. Po zajęciu Trypolisu przez powstańcόw dobiegły końca cztery dekady rządzącego przy pomocy „żelaznej pięści” dyktatora.
Analitycy już zastanawiają się czy, i jeśli tak, to jaki wpływ sukces NATO-wskiej misji w Libii będzie miał na postrzeganie przywόdczych zdolności Obamy przez Amerykanόw. Pytanie jest o tyle zasadne, że dziś przeciętnego wyborcę bardziej martwi stan gospodarki, ceny benzyny, czy sytuacja na rynku pracy, aniżeli rozwόj wydarzeń w Pόłnocnej Afryce. Ale nie sposόb przeoczyć, że po zabiciu bin Ladena, Obama odniόsł drugi ważny sukces w dziedzinie, ktόrą wcześniej postrzegano jako jego „piętę achillesową”.
Wyborcy raczej nie biorą pod uwagę polityki wojennej jako czynnika decydującego przy wyborze ich kandydata. Jak wynika z najnowszego sondażu telewizji CNN, dla 60 procent z nich najważniejszym zagadnieniem podczas trwającej już kampanii jest gospodarka. Sytuacja w Afganistanie, Iraku i Libii to najważniejszy temat dla 5 procent ankietowanych – niewiele więcej niż wynosi błąd statystyczny (3 proc.). Oznacza to, że dla wyborcy w Dayton w stanie Ohio nie będzie miało większego znaczenia kto akurat rządzi w Trypolisie, gdy będzie podejmował decyzję na kogo postawić w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.
Dyrektor ośrodka badawczego CNN, Kenneth Holland dodaje, że zarόwno śmierć bin Ladena, jak i zmiana władzy w Trypolisie mogą nie mieć żadnego wpływu na prefencje wyborcze Amerykanόw. Jako przykład podaje właśnie sytuację po zabiciu przywόdcy Al-Kaidy. Notowania Obamy nieco wzrosły początkowo, jednak po pewnym czasie powrόciły do dawnego poziomu. Holland zwraca uwagę, że urzedujący prezydent będzie mόgł wykorzystać te dwa fakty podczas jednej z wyborczych debat, gdyż nawet jeśli ekonomia w dalszym ciągu pozostanie tematem numer jeden, to polityka zagraniczna na pewno znajdzie się na agendzie. Analityk zaznacza, że wόwczas Republikanie mogą mieć problem z użyciem zarzutu o braku doświadczenia Obamy w polityce zagranicznej, co czynili w poprzednich wyborach – co więcej, nie będą mogli użyc argumentu o braku sukcesόw na tym polu.
Sojusznicy prezydenta mogą żywić także nadzieję, że do przyszłego roku sytuacja w Pόłnocnej Afryce i na Bliskim Wschodzie uspokoi się na tyle, że pozwoli to ustabilizować sytuacje na rynku paliw płynnych. Dla przeciętnego Amerykanina argument spadających cen na stacjach benzynowych może mieć znacznie większe znaczenie niż to, czy udało się obalić kolejnego dyktatora.
Daniel Bociąga, Chicago
Zobacz także:
Libijczycy przed Białym Domem: thank you, Obama
Ekspeci: Jeśli Kadafi zostanie obalony, ceny ropy wrόcą do normy




Wykop!















7 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
Mesjasz normalnie.
Po raz kolejny “spolecznosc miedzynarodowa” pokazala, ze jak chce to potrafi obalic najbardziej znienawidzonego (przez siebie) przywodce…znienawidzonego przez siebie a dlaczego nie przez narod? Alez tak! Narod zostanie przekonany wczesniej czy pozniej, ze ich przywodca to dyktator, satrapa, zboj. M.Kadaffi ma na sumieniu nie mniej ludzkich zgonow niz kazdy z pozostalych zgladzonych (Saddam Hussain, Osama Bin Laden) ale do chwili wybuchu “rewolucji” w Tunezji, Egipcie i Syrii, malo kto z narodu chcial jego odejscia. Zupelnie dobrze radzil sobie z kilkunastoma kacykami wojujacych plemion, balansowal w polityce pomiedzy potrzebami Rosji, Europy i mocarstwa Polnocnej Ameryki. Nadszedl czas zalatwienia/uporzadkowania gieldowej ceny surowca w barylkach. Wydobycie ropy przez Libie stanowi niebagatelny udzial w swiatowym rankingu cen tego surowca. Ale co dalej z Libia i nastepcami tyrana? Bracia muzulmanie maja wlasny pomysl na rzady szariatu i nie przejmuja sie podpowiedziami o potrzebie wprowadzenia rzadow demokratycznych. Podobnie jak lud w Iraku, w Pakistanie, w Afganistanie. Zycie ludzkie nie ma tam wiekszego znaczenia. Dorosli licza zloto, kruszec, nie dolar; czasem – jesli moga sie doliczyc – to dzieci, zawsze przydatne jako zywe tarcze przecie niewiernym. Tarcze platne dla rodzin. W kruszcu, ma sie rozumiec.
jak rewolucja wybuchla w Libii, to mowiono ze to nie wplynie na ceny ropy, bo oni wydobywaja tylko 3% swiatowego zapotrzebowania, jak widac nawet te 3% bylo dla spekulantow wymowka w podniesieniu cen ropy.
duzo racji.chociaz nie we wszystkim sie zgadzam ale…( pewnie jak zwykle
)
“Wydobycie ropy przez Libie stanowi niebagatelny udzial w swiatowym rankingu cen tego surowca”
a czy mozesz podac ile libia ma udzialu w wydobyciu? konkretnie: 5-10-15-50?
ok wiec podpowiem…
http://www.nytimes.com/interactive/2007/11/06/business/20071107_WINNERSLOSERS_GRAPHIC.html
klimek ma racje ze to “pic na wode fotomontaz”- libia wbrew temu co sugeruje ktos o nicku reglasz stefan nie powina miec ZADNEGO wplywu na cene barylki. w ostatnich 2 latach ktos sie cholernie bogaci na ropie….obama moglby uruchamiac rezerwy panstwowe gdyby np cena barylki byla pow $80 i gwarantuje ze jej cena na swiecie nie przekroczylaby tej granicy. a tak to skonny jestem myslec ze to jedna “republika kolezkow”
“pic na wodę fotomontaż” tu nie o fotografii tylko o polityce amerykańskiej.
jezeli to wszystko co masz do powiedzenia w temacie polityki zagranicznej obamy to moze skup sie tylko na czytaniu …