13 sierpnia 2010
Zdanie Reja przypomina mi się zawsze w polskich sklepach w USA. Przyjeżdżając tutaj większość z nas zna, choć trochę, język angielski. Mimo tego jednak, ile razy zetknęliście się z pytaniem w polskim sklepie spożywczym „czy Pani/Pan otrzymuje?” Co otrzymuje? Nagrodę? Czy ta Pani za ladą nie mówiąc jeszcze dobrze po angielsku, zapomniała jak można to powiedzieć po polsku? Nóż się w kieszeni otwiera, mam nadzieję, że nie tylko w mojej.
Choć nie jestem szczególnie wrażliwa na błędy językowe, każdy je popełnia, to na miłość Boską, bez przesady! Czy tak naprawdę, po krótkim pobycie tutaj zapominamy, jak po polsku powiedzieć: autostrada, róg ulicy, wyprzedaż, ogród, myjnia samochodowa czy choćby Boże Narodzenie ?
Czy nasz kompleks, że jesteśmy Polakami musi z nas wychodzić na każdym kroku? Myślę, że nie musimy i nie mamy czego się wstydzić! Może nasz naród nie jest doskonały, ale żaden nie jest. Ale mamy w sobie polską krew, polskie korzenie i nie wstydźmy się tego! Doceniajmy siebie! Jako obywateli Polski, ale także jako ludzi po prostu. Mających prawo żyć w obcym kraju.
Wielokrotnie spotkałam się z podziwem ze strony Amerykanów, że jestem Polką, że znam ich język. Oni naprawdę nas doceniają, jako ludzi, jako pracowników, jako emigrantów. Pamiętam dzień, kiedy moja szefowa, Amerykanka, zapytała mnie czy jak liczę, to liczę po polsku, czy po angielsku. Czasami nawet sama nie wiem. Ale zawsze, kiedy rozmawiam z Polakami liczę po polsku, mimo tego, że matematyka i liczenie, szczególnie pieniędzy, nie jest moją mocną stroną. Bo jestem dumna, że jestem Polką, bo jestem dumna, że daję sobie radę w obcym kraju, który swoją drogą bardzo lubię. Ile satysfakcji daje chociażby znalezienie pracy czy nawet krótka rozmowa ze staruszką w sklepie. Znacie to uczucie, gdy zaczynacie rozumieć teksty piosenek, film, artykuł w gazecie czy książkę?
Zawsze, gdy ktoś dowiaduje się, że jestem z Polski doszukuje się polskich korzeni w swoim pochodzeniu, znajomych albo przynajmniej pochodzenia z Europy: „moja prababcia była Czeszką, to chyba niedaleko od Polski”. Tylko jeden raz usłyszałam od starszej Pani, że ona nie zna żadnego Polaka, chociaż w tym kraju to prawie wyczyn. Ta sama Pani zapytała mnie, czy mi się tu podoba, powiedziałam, że uwielbiam ten kraj. Powinniście zobaczyć jej oczy i uśmiech na twarzy. Pożegnała mnie słowem „enjoy”, którego w nijaki sposób na język polski nie da się przetłumaczyć.
Nie starajmy się kochani być Amerykanami, bo nimi nigdy nie będziemy, nawet mając amerykański paszport, ale możemy zawsze być Amerykaninem polskiego pochodzenia, albo naturalizowanym Amerykaninem i wcale nie widzę tu powodu do wstydu. Bądźmy dumni, że jesteśmy Polakami! I pamiętajmy, żeby zawsze dawać dobre świadectwo o nas, jako ludziach i o naszym kraju, z którego polityki nie zawsze możemy być dumni. A przede wszystkim nie udawajmy przed naszymi rodakami, że jesteśmy bardziej amerykańscy niż Amerykanie, bo dopiero to jest wstyd! Ale to już zupełnie inny temat do dyskusji.
Karolina
Copyright ©2012 4 NEWS MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.








24 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
…”Nie starajmy sie k o c h a n i byc Amerykanami…” przepraszam, ze przeliterowalam ten cytat z pani tekstu, ale kocham pani blog i jest mi przykro, ze prawdopodobnie pod wplywem jakies stresu Pani strzela gafe… Ja robie bledy, bo pisuje dorywczo, kiedy mam przerwe na papierosa i ekran na telefonie jest maly, a okularow nie lubie nosic…niemowa czy jakala w stresie byc, to normalna rzecz, zapytac wystarczy psychologow, a wytykanie, wyszydzanie ludzi emigracji, kiedy jestesmy jak zagubione, przestraszone dzieci to juz inna rzecz…
.. dobry lekarz, to nawet sklamie i powie, mnie tez czasem tak boli…, a dobry polonijny redaktor powinien czasem i nasza gwara przemowic, by nas jednoczyc, podnosic w gore, jak dobry psycholog, czyz nie ?
Ja mowie bardzom zle po angielsku.Ale gdy to powiedzialam pewnej Amerykance ona na to: Ty mowisz po angielsku i jeszcze po polsku.A ja znam tylko amerykanski….Pozdrawiam))Powinnas byc dumna))
ale po co noz w kieszeni otwierac ? Tu, niestety, nie jest Polska, troche wiecej tolerancji……
Wlasnie kicia))
Karolinko,a mnie sie noz otwiera,jak ja otwieram polskie strony internetowe i cytam,o bilingach,mitingach,hostingach,hodingach,wszyscy w Polsce mowia sorki,tenks,pliz.Sklepy to markety,domy towarowe to galerie,tu mi sie zgina dzob pongwina jak to widze i slysze.
Gdy sie im zwraca uwage,mowia ze nudzimy.Tak sie podobno rozwija jezyk,a my tu dbajac o polszczyzne jestesmy zacofani.Szkoda ,ze tu nie ma mordek z usmieszkami.
http://mojedwagrosze.mojeforum.net/temat-vt312.html
Zajrzyj i zobacz jak przyjaznie mnie potraktowano jesten nudna i zlosliwa,bo chce by w Polsce mowiono po polsku
Oj, Karolinko, niezbyt udal Ci sie ten…artykul (?). Sorki.
Janet jestes niekonsekwentna Janet.Sama upominasz sie o tolerancje a tu jej u Ciebie brak(mam na mysli artykul o Orzelkach i Choragiewkach w autach).Kazdy kraj ma “nalecialosci”jezykowe i nie zmienisz tego.A np ile jest w jezyku polskim z jezyka lacinskiego?,francuskiego itd?))
Janet, sorki …. ale nóż to powinien wszystkim się otwierać jak słuchają polskiego radia Chicago. Wybacz ale uszy więdną. Więc nie wiem jak tu się dba o język
Prezenterzy ze swoją polszczyzną powinni wrócić do podstawówki. Może długo-zasiedziałych to nie razi 
milusio pozdrawiam
Pracowalam w szkolnictwie… i nic mnie bardziej nie smieszylo jak brak odpowiedniego zrozumienia pedagogicznego, ze innym jezykiem zwracasz sie gdy rozmawiasz z osobami z ministerstwa, a innym jezykiem i to tez zroznicowanym, gdy chcesz dotrzec do przedszkolaka lub osmioklasisty…Programy gazety, nie sa sobie a muzom, ONE sa po to by dotrzec do roznych grup ludzi….Pamietam jak moje dziecie po tutejszym Brooklyn Tech poprosilo kwiecista angielszyzna, by taksowkarz wylaczyl radio… skutek byl jednoznaczny facet zawiozl nas pod Radio City…, a radio wylaczyl, jak ja w prostych slowach bardzo oddzielnych rzeklam skrot prosby mego syna…:)… A zdanie grozace, ze mam noz w kieszeni, nawet u Harlejowcow dawno zwiedlo…
Hannah))
Wiesz jedna z moich corek miala w liceum Pania Dyrektor szkoly Magister ktora mowila do uczniow czasem( miedzy innymi )ze nie ma “NERW”.)))Mnie sie wydaje ze jednak najwazniejsze jak sie mowi w domu.Rodzice,dziadkowie itd.
Ja duzo szkol nie skonczylam ale w moich domach naogol mowiono dobrze.A lapsusy jezykowe kazdy robi.Bardzo mi sie podoba Twoj sposob pisania HaniuH.Jestes osoba skromna pomimo wszystko,czego mnie brakA ja jak czegos nie wiem pytam moich autorytetow: corki oczywiscie.I nie wstydze sie poprosic by mnie poprawily w mowie i pismie))Pozdrawiam))
Haneczko, przeciez wiesz, ze jestes kochana..fenomenalna.. czyli moim slowem powiem tak…..Jestes zaj … (edyt.red.) i juz..:)… moc podziekowan Haneczko.. innym Tez.. Wszystkich kocham, bo jesli nie.., to omijam i juz…:)
A tak poza tym ,”drzewiej ” to bywalo:Damulki mowily co drugie slowo po francusku,zabijaly wszy w bujnych loczkach zlotym mloteczkiem.
I nie mialy szansy by ich pupy gdzies na forum obmawiano)))To byly czasy ))))Pozdrawiam …Tak trzeba czasem duzym lukiem Haniu omijac))
.Haneczko…. jesli sie da…:) lecz czasami niestety trza pieprzu uzyc, gdy ktos Ci wchodzi w parade…:) Moj ojciec, ktory mial az trzy klasy szkoly podstawowej…/czasy wojny .. i zbyt przystojny byl/…zawsze mowil, pokloc sie wpierw.. i zobacz czy mozesz go szanowac jako wroga.. i wtedy sie zaprzyjaznij, bo to .. i godny wrog.. i nieoceniony przyjaciel…, bo w zyciu dominuje maksyma, ze przed wrogiem sam sie obronie, ale strzez mnie Stworco przed przyjaciolmi mymi..:).. Chyba bylo to zaczerpniete z dworow krolewskich, gdzie wszyscy byli PRZJAciele, przy biesiadnym stole, lecz intrygi byly zaiste srogie…
az milo poczytac drogie Panie jakie to “tolerancyjne” jestescie, co do tej staropolski i dworow to chyba az za daleko zabrnelismy, bo i coraz mniej w nas blekinej krwi niestety, a tego nie da sie nauczyc i kupic niestety
Zwlaszcza “Kindersztuby”A.A Twoj rod skad?.Bo moich corek z Sulkowskich))
Lingvo Internacia(jezyk miedzynarodowy).Mamy Swiat esperanto i powinnismy sie cieszyc. Janet))
Zgadzam sie z Karolina.
U mnie w kieszeni otwiera sie nie jeden noz ale kilka naraz.
Rozumiem,ze tutaj przyjechalismy z roznych stron Polski i mamy rozne nalecialosci jezykowe.
Nie chodzi o to zeby komus robic przykrosc. Tylko o to zeby glosno powiedziec, ze nie jest to poprawna polszczyzna.
Jak moga sie nasze dzieci nauczyc poprawnie mowic po polsku, jak ciagle slysza tego typu bledy jezykowe!!!!
Nie maja szans.
W polskich szkolach tez panie pochodza z roznych stron Polski.
Uslyszalam kiedys jak do mojej corki pani w poskiej szkole mowi;”podaj DLA pani zeszyt”
Otworzylo mi sie wtedy 100 nozy w kieszeni nie tylko maly jeden
Pozdrawiam serdecznie
.. nie ma to jak wlasciwa apodaktyczna postawa..wole by moja corka chodzila z bledami niz nozami…:)
Pani Grazynko.. czy nie lepiej by corka chodzila z bledami niz scyzorykami ?..
Absolutnie nie ma pani racji Pani Grazynko.Moja corka dba w domu o slownictwo trzech synow od 3do 10lat wiek.I mimo tego ze bywaja w roznym srodowisku w szkole, mowia b. poprawnie,a moja wnuczka 15letnia drugiej corki czesto mnie poprawia zwlaszcza w pismie i wiem ze tez mowi bardzo dobrze, a ma roznych znajomych.Gorzej jak rodzice w domu wiazanki sla i nie tylko w domu sobie wzajemnie.Czesto to slychac.Zapomnialam dodac ze dzieci sie ucza w Polsce w mojej rodzinie ich matkom scyzoryki sie nie otwieraja.Natomiast dzieci nie ogladaja np.Harry Pottera.Ani nie maja gier komputerowych z przemoca i jest kontrola dotyczaca uzywania komutera
Raczej na to bym skierowala baczniejsza uwage, na “odzywki” w bajkach dla dzieci malych zwlaszcza.
A swoja droga Mikolaj Rej przemawial pismem a nie ostrzem.Juz jak chcemy go za przyklad.Mnie na przyklad pan Miodek “Ojczyzna Polszczyzna” jakos denerwuje.
# 15 August 2010 at 17:50
hanna wodzynska napisał(-a):
Janet jestes niekonsekwentna Janet.Sama upominasz sie o tolerancje a tu jej u Ciebie brak(mam na mysli artykul o Orzelkach i Choragiewkach w autach).Kazdy kraj ma “nalecialosci”jezykowe i nie zmienisz tego.A np ile jest w jezyku polskim z jezyka lacinskiego?,francuskiego itd?))
Hanno ,tolerancja a niechlujstwo jezykowe,to dwie rozne sprawy.