Nowojorski Nowy Dziennik opisuje incydent zatrzymania przez służby imigracyjne na lotnisku w Newarku 6-letniej dziewczynki, która samolotem LOT przyleciała do USA 1 lipca. Dziecko, dopiero po kilkunastu godzinach starań, mogło połączyć się z rodziną w USA. Służby imigracyjne zatrzymały Kasię, ponieważ ojciec dziecka przebywa w USA na nieważnej wizie turystycznej. Przeczytaj całość…
„Babcia przywiozła 6-letnią Kasię na lotnisko Okęcie w Warszawie, skąd samolotem linii lotniczych LOT w czwartek, 1 lipca wieczorem odleciała do USA. W Newarku czekali na nią ciocia i wujek, którzy mieszkają w północnej części stanu New Jersey. Kasia leciała pod opieką stewardesy. Dziewczynka już nie mogła doczekać się również spotkania ze swoim tatą, który też mieszka w New Jersey.
Jej podróż do USA nieoczekiwanie przedłużyła się… Kasia została zatrzymana przez służby imigracyjne na lotnisku w Newarku z powodu… braku wizy. To znaczy wizę turystyczną miała, 10-letnią, ale służby imigracyjne anulowały ją, kiedy stwierdziły, że jej ojciec przekroczył czas pobytu w USA na własnej wizie turystycznej. Urzędnicy imigracyjni nie zgodzili się na oddanie dziecka pod opiekę cioci (z legalnym statusem pobytu w USA), gdyż nie miała ona dokumentów potwierdzających, że jest główną opiekunką dziecka.
”Jeden z pracowników imigracyjnych na lotnisku zareagował bardzo ostro. Zagroził, że cioci dziewczynki odbierze zieloną kartę, jeśli ojciec nie przyjedzie jej odebrać” – mówi mecenas Adriana Woś-Myśliwiec z The Law Office of Adriana Wos-Mysliwiec w Hackensack, NJ. Prawniczka została poinformowana o incydencie i postanowiła zająć się dzieckiem.
”Kiedy pojawiają się prawdziwi opiekunowie dziecka, wtedy oddajemy je pod ich opiekę – twierdzi Mark Medvefky, oficer do spraw publicznych w U.S. Immigration and Customs Enforcement. – Jeśli opiekunowie dziecka się nie pojawią, to wtedy oddajemy je organizacji zajmującej się opieką nad nieletnimi w wieku od 0 do 8 lat – Office of Refugee Relocation. Potem dziecko może trafić do rodziców zastępczych” – dodał Mark Medvefky.
Okazało się, że miejsce dla dziewczynki znaleziono w Teksasie i tam miała wkrótce polecieć. Lecz na lotnisku zauważono, że dziewczynka ma wysypkę na całym ciele, co wyglądało jak ospa wietrzna. W obawie, że jej choroba może być zaraźliwa, dziewczynkę skierowano do lekarza na badania. Lekarz oznajmił, że istotnie jest to ospa wietrzna, ale w ostatnim stadium i nie jest zaraźliwa.
”Ja już chcę do domku, nie chcę już tutaj być” – mówiła dziewczynka na lotnisku. Tak twierdzi świadek, który chce pozostać anonimowy.
W tym czasie, kiedy ważyły się losy dziewczynki i skierowano ją na badania, 25-letni ojciec dziewczynki zdążył wynająć prawnika imigracyjnego, właśnie mecenas Woś-Myśliwiec i za jej pośrednictwem poprosił o przekazanie córki pod jego opiekę. Dziewczynka także ma mamę, ale nie ujawniono w którym kraju matka Kasi aktualnie przebywa.
”Doszło do spotkania na lotnisku w Newarku małej z Polski z rodziną i już jest ze swoim ojcem” – powiedział kilka dni później „Nowemu Dziennikowi” oficer Medvefky.
Z obawy przed aresztowaniem, ojciec dziewczynki na początku bał się odebrać dziecko osobiście. Lecz jak już przyjechał na lotnisko z prawnikiem, aby odebrać córkę, nie krył łez radości – mówi świadek.
”Trudno opisać jego reakcję – mówi mecenas Adriana Woś-Myśliwiec. – Ojciec Kasi ma lewą nogę w gipsie, gdyż jakiś czas temu złamał ją – było to bardzo poważne złamanie. Szedł do dziecka bez kuli. Nie tylko płakał, ale cały drżał ze wzruszenia. Olbrzymi ciężar spadł mu z serca, kiedy już wiedział, że dziecko zostanie wypuszczone i będzie z nim”.
Ojciec odzyskał dziecko pod warunkiem, że zgłosi się do urzędu imigracyjnego. Prawnikowi rodziny udało się załatwić warunkowe zwolnienie dziecka.
W związku z tym, że wydarzenia potoczyły się bardzo szybko, rodzina dziewczynki nie zdążyła poprosić o pomoc pracowników polskiego konsulatu w Nowym Jorku. Konsulat otrzymał informację o zatrzymaniu dziewczynki od dziennikarki.
”Zasada jest taka, że władze imigracyjne mają od 48 do 72 godzin na powiadomienie konsulatu o takim wydarzeniu, lecz ten czas jeszcze nie upłynął – powiedział nam w piątek rano wicekonsul do spraw prawnych Piotr Janicki. – Oczywiście, gdy jest taka potrzeba, to nie można zwlekać z powiadomieniem konsulatu”.
”Nie sądzę że ojciec myślał o konsulacie w tym momencie – mówi prawnik rodzinny Woś-Myśliwiec. – On myślał tylko o tym, jak wyciągnąć dziecko z paszczy lwa” – podkreśla.
Dziewczynka znajdowała się w biurze imigracyjnym na lotnisku w Newarku od godziny 9 wieczorem w czwartek do 16:30 w piątek, zanim ojciec – w obecności prawnika – ją odebrał. „Gdyby dziewczynki nie oddano pod opiekę rodziców, sprawa byłaby skierowana na drogę dyplomatyczną” – dodał konsul Janicki.
Dziewczynką na lotnisku zajęła się osobiście pracownica urzędu imigracyjnego, która ma polskie pochodzenie. „Ta pani zajęła się dzieckiem bardzo serdecznie, niczym matka” – mówi mecenas Adriana Woś-Myśliwiec. Nie chciała komentować czy pracownicy U.S. Immigration and Customs Enforcement zrobili coś nie tak w przypadku Kasi. Adriana Woś-Myśliwiec przyznaje jednak, że z punktu widzenia prawnego takie decyzje, jak odebranie wizy, powinny być podejmowane zanim dziecko wsiądzie do samolotu.
Nie ulega wątpliwości, że małe dziecko stało się ofiarą dokładnego sprawdzenia dokumentów, ale z drugiej strony zostało narażone na ogromny stres na skutek ignorancji urzędników. „Ta sytuacja powinna dać wielu rodzicom do myślenia, zanim zdecydują się wysłać dziecko w daleką podróż z Polski za ocean” – podkreśla Adriana Woś-Myśliwiec.
Od redakcji:
Na prośbę zainteresowanych nie podajemy imion i nazwisk rodziny. Imię dziewczynki zostało zmienione.”
(Nowy Dziennik)
Copyright ©2010 4NEWSMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.





















8 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
…. i w ten sposob powiekszylo sie grono nielegalnych …….
a przeciez “kochajacy” tatus mogl wrocic na lono rodziny……
“przechodzien”ty chyba niemasz serca,ciekaw jestem czy jezeli by to spotkalo ciebie tez bys tak to komentowal.Ta dziewczynka napewno zabieze ci prace,skad w ludziach tyle nienawisci a ty napewno jestes “legalny”bo dziadek byl indianinem!!!nawet dziecko ci przeszkadza
Bardzo to smutne.
Co ci Amerykanie wyprawiaja ??? To juz przesada !! Nie wiem dlaczego rzad polski nie wprowadzil jeszcze wiz dla amerykanow????
Witam,
Zgadzam sie, ze to pachnie Mrożkiem…., ale jeszcze gorszym posunieciem jest zawracanie z różnych krajów Europy, w tym Polski, nielegalnych zrodem z Czeczeni. Wiecie co Ich spotyka póżniej… Emigrant to smutne słowo, jeszcze bardziej smutne jak napotyka na podobne postawy urzędników. Osobiście nigdy nie zdecydowałbym się na nielegalną emigracje…
Mysle ze sa juz pewne rstrykcje w Polsce tez.Wracalam z Polski po (2008)7miesiecznym pobycie i okazalo sie ze nie mam polskiej waznej wizy.
nielegalnie przedluzylam sobie pobytw Polsce.Zapytano o polski paszport ten zostal w USA.Nawet z tego sobie niezdawalam sprawy,bo kiedys nigdy nie mialam klopotu z viza?.Pan oficer na Okeciu postarszyl kara a pozniej stwierdzil ze poucza mnie i nastepnym razem musze o tym wiedziec.
Nic nie dały protesty tysięcy Austriaków i żarliwe apele noblistki Elfride Jelinek. Władze postawiły na swoim i zmusiły 18-letnią Arigonę Zogaj, najsłynniejszą azylantkę w Austrii, do powrotu do Kosowa
Biedne dziecko nic winne i tyle stresu. Ojciec sie bal , to nie jego wina ze musial wyjechac za chlebem. Skoro byla ciocia , wiec co mogli jej dac , cioci nie ale obcym do adobcji ok? Niech biedne sie cieszy z rodzicami i niech zyje jak czlowiek! A ojcu powinni dac zielona karte i pochwalic ze dobry ojciec nie poszukal innej baby a dazyl o przyjazd corki! SZCZESC WAM BOZE!