Od niedawna na jednym z amerykańskich kanałów telewizji kablowej można oglądać znakomicie zrealizowany przez DreamWorks 10-cio odcinkowy serial pt. „The Pacific”. Realistycznie i z dokumentalną rzetelnością, serial przybliża poświęcenie i wysiłek amerykańskich żołnierzy podczas II wojny światowej w zmaganiach z Japonią. Patrząc na zapal, motywację, etc. Japończyków, nasuwają się myśli w stylu, co by było gdyby…? Na szczęście, konflikt wygrała ta dobra i silniejsza strona.
Tak jakoś jest, że świat mimo, wydawałoby się, oczywistych lekcji, ciągle jest pełen zagrożeń, niepewności, konfliktów. Czuć to w biznesie chociażby na podstawie wahań stóp procentowych, wartości pieniądza, czy też cen polis ubezpieczeniowych. I czasami nasuwa się pytanie, w jakim byśmy żyli chaosie gdyby USA nie posiadało silnych i sprawnych wojsk. A bliżej „naszego podwórka”, co by było, gdyby obecnie Polska nie była w sojuszu z USA.
Na szczęście, wieje wiosennym optymizmem, gdy przypominamy sobie, że jakby co, jest gwarancja względnego bezpieczeństwa w postaci sił zbrojnych (tej dobrej strony), i to na dodatek pod cywilną kontrolą.

- fot.Ambasada USA/Dowódca 1 Brygady Pancernej im. T. Kościuszki gen. Andrzej Przekwas otrzymał z rąk ambasadora Feinstein’a amerykańską flagę, która wcześniej powiewała na maszcie przed ambasadą USA
Powiewa optymizmem, gdy pojawia się komunikat prasowy z Ambasady USA w Polsce, jak ten z 19. marca br, w którym czytamy o przyjęciu wydanym przez ambasadora Feinstein’a na cześć żołnierzy wchodzących w skład Gwardii Narodowej Stanu Illinois oraz żołnierzy I Brygady Pancernej im. T. Kościuszki w przededniu wyjazdu do prowincji Ghazni.
„W ciągu ostatnich dwóch miesięcy żołnierze z Illinois (…) ćwiczyli wspólnie z polskimi kolegami w bazach wojskowych na terenie Polski.” – czytamy w komunikacie, z dalszej części którego wynika, że „Gwardia Narodowa Stanu Illinois od 17. lat współpracuje z Wojskiem Polskim. (…)”, ale „pierwszy raz w historii współpracy amerykańscy żołnierze przyjechali do Polski, by przed wyjazdem do Afganistanu szkolić się wspólnie z polskimi kolegami, z którymi podejmą służbę w prowincji Ghazni”.

- fot. Ppłk.Joseph Barker (Gwardia Narodowa USA) i ppłk.Ryszard Marzec, szef szkolenia 10BKPanc.w Świętoszowie, w czasie wymiany doświadczeń
Celem współpracy Gwardii Narodowej Stanu Illinois w ramach partnerstwa z Polską (State Partnership Program) jest „działanie na rzecz wspierania wspólnych interesów oraz budowa wielorakich, dalekosiężnych relacji we wszystkich sektorach społeczeństwa”.
Te relacje ze społeczeństwem w cywilu, to ważny i też bardzo optymistyczny aspekt tego w jaki sposób funkcjonuje Gwardia Narodowa Illinois, i wszystkich innych stanów Unii. W Gwardii służą, czasami „na wyjeździe” w miejscach takich jak Afganistan, ludzie którzy na co dzień i poza wojskową służbą, są naszymi sąsiadami, pracują jako zwykli ludzie biznesu, lekarze, prawnicy, kontraktorzy, kelnerzy, często studenci, którzy potrzebują dorosnąć, zdobyć wiedzę, doświadczenie… Są wśród nich z naszego chicagowskiego podwórka – kapitan Andrew Adamczyk, sierżant Arthur Boruch i wielu, wielu innych…
Przy okazji, żołnierze-cywile Gwardii, wraz z innymi komponentami amerykańskich sił zbrojnych, stanowią nie tylko zabezpieczenie przed wrogami z zewnątrz, chaosem wewnątrz, np. w przypadku klęsk żywiołowych, ale i gwarancję wiosennego optymizmu, także z punktu widzenia polsko-amerykańskich relacji gospodarczych.
Bogdan Pukszta, PACC
Copyright ©2010 4NEWSMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Copyright ©2012 4 NEWS MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.








3 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
A teraz prosze napisac cos o ochotnikach, o ludziach z poludnia (….), ktorych zacheca sie do wstapienia w szeregi amerarmii, kuszac obietnica regulowanego prawnie statusu dla nich i ich rodzin. Sa takie programy. Wielu mlodych, nie widzac szans na normalne zycie w dotychczasowym srodowisku, podejmuje takie wyzwanie. Zanim skoncza szkoly, zanim zostana przygotowani do obslugi urzadzen, zanim zaczna prawdziwa sluzbe, wielu z nich zdazy na pierwsza linie ognia … ktos musi. Bezpieczenstwo to priorytet, ponadczasowy, wieloaspektowy, nie ma ceny.
Bez niego nie ma zycia. Ani gwarancji wiosennego optymizmu 2010.
Przeczytalem w notce o Bogdanie Pukszta ze jest “wspolzalozyciem Izby “.
RZeczywiscie Bogdan ma duzy wklad w istnienie Izby ale
jest niezgodne z prawda ze ja wspoltworzyl..Bogdan byl prawie od poczatku w Izbie ale jako Osoba ktora wypelniala obowiazki Dyrektora wykonawczego za co pobierala mniejsze lub wieksze wynagrodzenia.
Wspolzalozycielmi bylo kilku Czlonkow istniejcego w 1993 roku Business
Club oraz kilku innych ludzi Biznesu polonijnego.
Mysle ze jest pora na spotkanie o histori Izby Gospodarczej i genezy jej powstania .
Pozdrawiam Janek Krynski
To prawda, ze w ub.wieku towarzystwo “izbowe” zbieralo sie w kowalczykowej restauracji “Orbit”. Tam, po jajecznicy z 2 jaj na glowe, obradowali w nieskonczonosc. Po malo udanych targach w Rosemont z trudem udalo sie odciac od fotela prezesa mocno przyrosnieta jego czesc, gdzie plecy koncza swa szlachetna nazwe. Mijala bowiem kolejna kadencja a on nie rozumial, ze czas odejsc, bo statut tak ma.
Ludzie to pamietaja, bardziej niz zdaje sie tym, ktorzy potrafia wypomniec drugiemu kilka centow za prace. Za prace, nie za szefowanie.