Artykuł sponsorowany
- Podobnie jak lekarza i księgowego, tak samo trzeba mieć swojego jubilera – mówi Grażyna Maneykowska, współwłaścielka istniejącego od 25 lat w Chicago sklepu jubilerskiego „Archer Gold”.
Współwłaścicielka, bo drugim współ … jest współmałżonek- Marek Maneykowski. Ona z wykształceniem ekonometrycznym, on inżynierskim. W Polsce jubilerstwo było ostatnią rzeczą, która przyszłaby im do głowy. W Ameryce też. O tym, że będą właścicielami świetnie prosperującego sklepu zadecydował przypadek. – Namówił nas do tego wyjeżdżający do Polski kolega, który pracował w Chicago w tej branży. Przekonał, że trzeba robić odlewy, bo jest na nie duże zapotrzebowanie. Bo taki wówczas był rynek, 25 lat temu.

- fot. Grażyna i Marek Maneyowscy od 25 lat są właścicielami sklepu Archer Gold
W tym roku jedna z najbardziej rozpoznawalnych branżowych marek na polonijnym rynku w Chicago, „Archer Gold” obchodzi swoje srebrne gody. Ale właściciele nie akcentują tego wielką fetą. – Z pewnym zdziwieniem konstatujemy, że to już 25 lat. Ale z drugiej strony przez te ćwierć wieku dostrzegamy ile zmieniło się w jubilerstwie i cieszy nas to, że jesteśmy nie tylko tego świadkami, ale i uczestnikami – mówi Marek Maneykowski.
Właściciele sklepu pokazują wydruki z Internetu, które przynoszą im dziś ich klienci z życzeniem, „żeby wyrób był identyczny, jak ten na fotografii”. – I my jesteśmy w stanie wyjść naprzeciw każdemu takiemu życzeniu. Technologia w jubilerstwie robi teraz cuda. Nie ma zamówienia, którego nie bylibyśmy w stanie wykonać. Przy pomocy komputera jesteśmy w stanie wyrzeźbić najbardziej skomplikowane wzornictwo. 25 lat temu, to były czasy… – śmieje się Marek Maneykowski.
Konkurencji się nie boją, a nawet twierdzą, że jest przydatna, ponieważ motywuje do samokształcenia, do wyszukiwania nowego wzornictwa, do poszerzania oferty sklepu.
- Od lat jeździmy po całym świecie na branżowe wystawy jubilerskie, skupujemy wyroby, które są niestandardowe. Zawsze wkładam na palec każdy pierścionek zanim go kupię i staram się być jego potencjalną nabywczynią. Innymi słowy mam personalne podejście do niemal każdego wyrobu, który jest w naszym sklepie. W każdym razie nie ma tutaj żadnych przypadkowych rzeczy – mówi Grażyna Maneykowska.

- fot. Państwo Maneykowscy ze swojej pracy uczynili życiową pasję
A mąż wpada jej w słowo: – Grażynka o wielu wyrobach, o kamieniach – zna prawdziwe historie, których nasi klienci z chęcią słuchają. A poza tym, my nie tylko sprzedajemy, my także „opiekujemy” się naszą biżuterią po jej nabyciu. Myślę, że w prowadzeniu tego rodzaju biznesu serwis jest bardzo ważną jego częścią.
Maneykowscy za sprawą długiej obecności na rynku opowiadają też o zmianach, które obserwują wśród Polonii; o zmianach jej gustów i o zmianach klientów. -Zaczynaliśmy na południu Chicago wśród górali. Dziś naszymi klientami są ich dzieci, choć sklep przenieśliśmy w północną część miasta. Znaczna część naszych klientów to ludzie młodzi, ze sporą wiedzą na temat tego, czego szukają i świetnym rozeznaniem w obecnych trendach. Klient, który trafia do nas, to klient wymagający, a my lubimy takim wymaganiom sprostać – mówi Grażyna Maneykowska.
Ze swojego nauczonego w Ameryce zawodu uczynili życiową pasję. Mówią, że dopiero kiedy zaczęli zajmować się jubilerstwem, zdali sobie sprawę z tego, że dzięki niemu stają się częścią wydarzeń rodzinnych, że to nie tylko prosta sprzedaż obrączek, czy pierścionków zaręczynowych, to opowieści o gustach narzeczonej, o okolicznościach poznania, o urodzinach pierwszego dziecka, o rocznicach małżeńskich.
- Dzisiaj wiemy to, czego nie wiedzieliśmy 25 lat temu, że biżuteria to bardzo emocjonalny towar i nie zamienilibyśmy go na żaden inny.
Grażyna i Marek Maneykowscy są właścicielami sklepu Archer Gold Jewelry.
Archer Gold Jewelry
4628 North Harlem Avenue
Harwood Heights, IL 60706-4714
(708) 867-6755

Copyright ©2012 4 NEWS MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.








6 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
O kurcze jakie to ladne.
Kochani gratuluje pieknego jubileuszu. Wygralam u Was kiedys fajne drobiazgi w konkursie radiowym _ 2 razy, to byly piekne wisiorki. Dziekuje. Milo wspominam wizyty w Waszym sklepie. Finanse nie pozwalaja mi na zakupy, ale moze kiedys to sie zmieni i znow Was odwiedze. Pania Grazynke i Jej opowiesci o bizuterii slyszalam kiedys w programach Ewy Staniszewskiej. Bylo widac, ze bizuteria to pasja pani Grazyny, podziwiam Jej ogromna wiedze na ten temat Jeszcze raz gratuluje. A tak a propo konkursow – wygralam tez broszke w innyn zakladzie, wykonal ja chyba uczen pozbawiony jakiegokolwiek talentu, do tego nieuprzejma obsluga. Jesli bede w przyszlosci cokolwiek kupowac z bizuterii, czy innych wyrobow dostepnych u Jubilera to z pewnoscia tylko u Was. Pozdrawiam i przy okazji skladam serdeczne zyczenia radosnych Swiat Wielkanocnych. Basia M.
Do sklepu panstwa Maneykowskich przyszlam kilka lat temu wymienic baterie w zegarku, a wyszlam nie tylko z nowa bateria, ale i pieknym pierscionkiem ze szmaragdem. Od tej pory bizuterie w Archer Gold zakupuja trzy pokolenia mojej rodziny, i to z kilku bardzo dla nas waznych powodow – profesjonalnej, cieplej obslugi, bardzo konkurencyjnych cen i wysokiej jakosci, pieknych wyrobow (co zreszta widac na zdjeciach).
Zaluje tylko, ze pani Grazyna juz rzadziej wystepuje w pogadankach radiowych, poniewaz Jej opowiesci o bizuterii byly fascynujace i z niecierpliwoscia na nie czekalam.
A przy okazji podziekowanie za dzialalnosc charytatywna – na balu Daru Serca udalo mi sie zakupic sliczny wisiorek dany przez Archer Gold na licytacje.
P.S. Jestem w trakcie odkladania funduszy na ciemne perly, ktore widzialam w sklepie, ale jesli w miedzyczasie bede znowu musiala wymienic baterie w zegarku, to nie wiem na czym sie skonczy, bo z tego sklepu trudno jest wyjsc bez pudeleczka…
Tak, tak panstwo jubilerstwo sa bardzo przekonywujacy. Zupelnie jak w opowiesci o czlowieku, zapalonym wedkarzu, ktory przybyl do sklepu nabyc kilka haczykow do wedki bo wybieral sie na weekend na ryby.
Wyszedl z paczka pampersow dla dziecka, biletem na samolot dla zony (co by sie nie nudzila w weekend) oraz z nowa wedka, zestawem haczykow i przyneta! To dowod na talent przekonywania co komu potrzebne, bez czego zyc nie mozna! Panstwo jubilerstwo to zdolni ludzie, ale moim zdaniem dobrze sie sklada, ze te pogadanki pani Grazyny przeszly do historii, w koncu coraz wiecej osob korzysta z internetu, gdzie nie takie historie mozna znalezc.
Swietny sklep, swietna obsluga – polecam!
A pogadanek i konkursow radiowych tez zaluje…
Kiedys sluchalismy pani Grazyny w radiu i w telewizji. Sszkoda,ze nie ma juz tych pogadanek. Widac z nich bylo,ze nie tylko sie zna na tym co sprzedaje, ale takze,ze to po prostu lubi. Emilia z Jakub