Dlaczego w USA niekoniecznie należy głosować na kandydata z naszego dawnego kraju….
Pierwszy powód: przenieśliśmy się do innego kraju i zdecydowana większość naszych sąsiadów, to osoby różnego pochodzenia, o różnym kolorze skóry, nie mówiące naszym językiem. Łączy nas teraz w życiu publicznym nowy dla nas język: angielski. Jeśli to nam się nie podoba, to powinniśmy mieszkać w dawnym kraju….
Druga przyczyna: w zależności od sprawowanego urzędu, osoba, która nas reprezentuje we władzach publicznych, reprezentuje również naszych sąsiadów, inne dzielnice, miejscowości, a nawet cały stan.
Pamiętajmy, że głosowanie, to najważniejszy przywilej obywatela amerykańskiego, dzięki któremu mamy wpływ na rządy czyli na to, kto rządzi, jakie są prawa, jak te prawa są egzekwowane, czy nam się żyje przyjemnie (nasze dzieci mają dobre szkoły, nie wysyła się ich na wojnę, płacimy znośne podatki, stać nas na własny dom, pracujemy, emerytury są wypłacane, jak trzeba, śmieci wywożą w porę, itd. itp.) Wybieramy naszego przedstawiciela, ale możemy też odwołać, jeśli się nie sprawdzi.
Wniosek: wybrany przedstawiciel powinien reprezentować interesy wszystkich wyborców, nie zapominając, ale i nie przeceniając naszych.
Czy może to być ktoś z rodaków? Oczywiście, że może, ale musi to być osoba otwarta na potrzeby innych, dla której reprezentowanie wszystkich wyborców stanowi priorytet, zaś polskość i zrozumienie potrzeb naszego środowiska dopełnia jej misję, stanowiąc jedną tylko część zakrojonej szeroko działalności na rzecz wszystkich.
Zbliżają się prawybory. Kandydują też Polacy i osoby polskiego pochodzenia. Czy głosować tylko na nich?
Nie. Nazwiska są zwodnicze. Kandydat o pięknym polskim nazwisku może mieć polskie korzenie w głębokiej przeszłości i niewiele zrozumienia dla potrzeb Polaków. Kandydat – Polak może chcieć władzy i z chwilą jej uzyskania, zlekceważyć potrzeby naszego środowiska.
Głosować trzeba. To bardzo, bardzo ważne. Inaczej nie mamy wpływu na rządy, nie liczymy się w sferze publicznej. Bez względu na to, jak głosujemy – politycy widzą nasz głos i wiedzą, że nie mogą naszych potrzeb zlekceważyć, bo w następnych wyborach możemy ich odwołać.
Wiele lat namawiałam Państwa do głosowania na Polaków i osoby polskiego pochodzenia. Doświadczenie pokazało, że sama polskość nie wystarczy, aby dobrze sprawować urząd. Uzyskałam poparcie i pomoc dla Polaków od polityków w ogóle z nami nie związanych, ale rozumiejących nasze potrzeby. Przykład: tak doszło do możliwości bepłatnej nauki angielskiego dla tysięcy rodaków, darmowych kursów na obywatelstwo i zawodowych. Nie przypominam sobie polityka o polskim pochodzeniu, który byłby naprawdę pomocny.
Pamiętajmy: kandydaci wszelkiego pochodzenia muszą być odpowiedni. Oby nasi obecni kandydaci tacy byli.
Przypominam smutne doświadczenie ostatnich lat. Przez wiele lat urząd Sekretarza Miejskiego w Chicago (City Clerk of Chicago), drugiej po burmistrzu osoby w mieście, sprawowany był tradycyjnie przez Polaka. Było tak od 1955 roku. Niestety, dwie ostatnie osoby polskiego pochodzenia na tym stanowisku popełniły nadużycia i trafiły do więzienia. Po ostatniej aferze w 2006 r. burmistrz mianował Latynosa. Straciliśmy władzę w Chicago.
Reasumując, trzeba głosować świadomie: poznać program kandydata, doświadczenie, charakter publiczny. Jeśli kandyduje ponownie, to czy w przeszłości rzeczywiście nas reprezentował, czy tylko obiecuje przed wyborami? Jak się dowiedzieć? Należy chodzić na spotkania i dyskusje, korzystać z mediów (czytać, słuchać, oglądać). Jeśli nic nie wiadomo, nic się nie dzieje, domagać się od kandydata i od mediów, aby powstała platforma informacji. Jeśli dalej cisza albo mamy wątpliwości co do osoby czy programu, warto się zastanowić, czy powinniśmy na takiego kandydata głosować.
Świadomego głosowania!
Joanna Borowiec
Copyright ©2010 4NEWSMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Copyright ©2012 4 NEWS MEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.








9 Komentarze
Administrator zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści obraźliwe lub ataki osobiste. Dziękujemy za rzeczowe i kulturalne wpisy.
To nie jest blog tylko porady dla glosujacych. Dobrze, bo to wazne dla rodakow w Chicago, IL. na przyszlosc: jesli to ma byc blog, to zdania powinny byc krotsze a tresc bardziej spojna.
Ale prosze podac co leglo u podstaw “utraty wladzy” przez osoby polskiego pochodzenia w Chicago. Nie zgodze sie z twierdzeniem, ze stalo sie tak wylacznie z powodu nieuczciwosci osob ja piastujacych.
Z dawniejszych akcji przeciw amerykanom polskiego pochodzenia i na wyzszym szczeblu: : niewlasciwe gospodarowanie znaczkami przez Rostenkowskiego wystarczylo aby jego miejsce zajal ktos inny, wcale nie bardziej kompetentny, za to bardziej spolegliwy.
Nie tylko amerykanie polskiego pochodzenia maja z tym problem; czas zanalizowac usuwanie gubernatora Blagojewicza, ktore niewiele ma wspolnego z przestrzeganiem prawa przez tych, ktorzy osiagneli korzysc z odsuniecia go od sprawowania wladzy. Zarzuty w stosunku do czlowieka trzeba najpierw udowodnic, a nie karac odsunieciem od urzedu na rok i kilka miesiecy przed rozprawa. Moze teraz pokusi sie pani o rozwazenie sposobu na wygrana poprzez tzw. rozbijanie glosow polonii…gdy ma wygrac ktos inny, prosze sprobowac.
I kto tu nie przestrzega prawa?
blog ma to do siebie, ze forma jest swobodna. ja bym sie tam tego akurat nie czepiala. Mysle za to, ze dobrze, ze ktos nareszcie zwraca uwage na wazny problem. Przy kazdych wyborach pojawiaja sie jacys niby-Polacy i mysla, ze cala Polonia bedzie od razu na nich glosowac.
Taki Andrzejewski na przyklad! Jaki on Polak??? Jeszcze tego Walese tu sciaga. Po co??? Jakby byl prawdziwy Polak to by wiedzial, ze Walesa to Bolek!
Co do Walesego, to przyjedzie pod pozorem poparcia pana AA, ktory niby startuje na gubernatora, a w sumie jest bez szans (i kasy).
Pan Walesa bedzie promowal cos/kogos, zapewne siebie. Kto jak kto ale ON bylby naj- naj- naj- prezydentem a takze nabluzga na tych nielubianych czyli towarzystwo uznania slabosci kaczej (tusk)!
Zgadzam sie w zupelnosci z pania Joanna. Kandydaci poslkiego pochodzenia nie maja nic wspolnego ani z Polska ani z polska spolecznoscia w Chicago. Jak jeszcze raz uslysze skamlanie do kandydatow reprezentujacych okregi z Polakami w Chicago i w Illinois o i zniesienie wiz – to mnie chyba szlag trafi. Reforma zdrowotna i reforma edukacyjna – to sa zywotne interesy “polskiej spolecznosci” w Chicago a nie zadne “zniesienie wiz”. Amerykanom juz sie rzygac chce od tego skamlania na ten temat. Ciagle to samo w kolko i to samo wyjasnienie ze strony amerykanskiej i nie dociera nic. Oczywiste jest rozniez dla mnie ze kandydat ma reprezentowac interesy wszystkich mieszkancow naszego stanu ktorych reprezentuje a nie tylko Polakow. Pozatym, oczekiwanie ze taki kandydat “polskiego” pochodzenia zrobi cos dla “polakow w stanie Illinois” jest smieszne – bo jakie to Polacy moga miec inne potrzeby od reszty spolecznosci? Dziekuje pani Joannie za wskazanie tego dziwnego zjawiska “polskich” kandydatow i niepotrzebnych emocji z tym zwiazanych.
No i tem ignorancki Walesa robiacy z siebie idiote tutaj.
Na co on liczy to nie wiem.
No ale tak wygklada ta wiedza politykow na temat USA w Polsce niestety.
Hmmm…. a ja mam pytanko wyborcze, ale troche z innej beczki… Czy my – ludziska od lat zyjacy poza Polska – powinnismy glosowac w wyborach na polskiego prezydenta?
Osobiscie jestem absolutnie temu przeciwny, to jest kpina zeby osoba taka jak ja, ktora nawet jednego dnia w PL nie przepracowala, i mieszka w Chicago od 15 lat, mogla decydowac kto bedzie prezydentem…
wasze zdanie???
Zasady demokracji glosza: wolnosc! Dlaczego wiec wolnosc ta nie ma dotyczyc wyborow? A skoro wyborow, to kazdy Czlowiek odpowiadajacy za swoje preferencje (w tym wyborcze) powinien miec gwarantowana wolnosc w calosci a nie wybiorczo. Powino sie moc wybierac kogo sie pragnie i gdzie chce. A jesli komus to sie nie podoba, niech poszuka lepszych, bardziej przekonywujacych argumentow. Jeden juz podpowiem: co w przypadku gdy Czlowiek jest obywatelem kilku panstw? Ten powinien moc wybierac … jesli chce. Wolnosc to jednak trud, nie tylko szansa na zamieszanie.
Na Blogu Pani pisze: ” jesli nam sie nie podoba, powinnismy mieszkac w dawnym kraju”. To prawdziwa porada. Dawno juz rozni ludzie w Polsce ukladali innym ludziom zycie, na zasadzie: tylko jedna partia, jeden narod, etc. Czyzby zmiany po 1990, zatoczyly kolo? Poglady mozna miec rozne a gdy je pokazac, wiadomo wiecej niz potrzeba w ramach porad przy glosowaniu w Illinois, USA.
darecki napisał: “ktos inny, wcale nie bardziej kompetentny, za to bardziej spolegliwy.”
Mam wrażenie, że piszący źle rozumie słowo “spolegliwy” – jako “uległy, posłuszny”.
Nic bardziej błędnego. Określenie “spolegliwy” oznacza kogoś, na kim można polegać i nie ma żadnego innego znaczenia.